The Message

Matthew 23

Religious Fashion Shows

11-3 Now Jesus turned to address his disciples, along with the crowd that had gathered with them. “The religion scholars and Pharisees are competent teachers in God’s Law. You won’t go wrong in following their teachings on Moses. But be careful about following them. They talk a good line, but they don’t live it. They don’t take it into their hearts and live it out in their behavior. It’s all spit-and-polish veneer.

4-7 “Instead of giving you God’s Law as food and drink by which you can banquet on God, they package it in bundles of rules, loading you down like pack animals. They seem to take pleasure in watching you stagger under these loads, and wouldn’t think of lifting a finger to help. Their lives are perpetual fashion shows, embroidered prayer shawls one day and flowery prayers the next. They love to sit at the head table at church dinners, basking in the most prominent positions, preening in the radiance of public flattery, receiving honorary degrees, and getting called ‘Doctor’ and ‘Reverend.’

8-10 “Don’t let people do that to you, put you on a pedestal like that. You all have a single Teacher, and you are all classmates. Don’t set people up as experts over your life, letting them tell you what to do. Save that authority for God; let him tell you what to do. No one else should carry the title of ‘Father’; you have only one Father, and he’s in heaven. And don’t let people maneuver you into taking charge of them. There is only one Life-Leader for you and them—Christ.

11-12 “Do you want to stand out? Then step down. Be a servant. If you puff yourself up, you’ll get the wind knocked out of you. But if you’re content to simply be yourself, your life will count for plenty.

Frauds!

13 “I’ve had it with you! You’re hopeless, you religion scholars, you Pharisees! Frauds! Your lives are roadblocks to God’s kingdom. You refuse to enter, and won’t let anyone else in either.

15 “You’re hopeless, you religion scholars and Pharisees! Frauds! You go halfway around the world to make a convert, but once you get him you make him into a replica of yourselves, double-damned.

16-22 “You’re hopeless! What arrogant stupidity! You say, ‘If someone makes a promise with his fingers crossed, that’s nothing; but if he swears with his hand on the Bible, that’s serious.’ What ignorance! Does the leather on the Bible carry more weight than the skin on your hands? And what about this piece of trivia: ‘If you shake hands on a promise, that’s nothing; but if you raise your hand that God is your witness, that’s serious’? What ridiculous hairsplitting! What difference does it make whether you shake hands or raise hands? A promise is a promise. What difference does it make if you make your promise inside or outside a house of worship? A promise is a promise. God is present, watching and holding you to account regardless.

23-24 “You’re hopeless, you religion scholars and Pharisees! Frauds! You keep meticulous account books, tithing on every nickel and dime you get, but on the meat of God’s Law, things like fairness and compassion and commitment—the absolute basics!—you carelessly take it or leave it. Careful bookkeeping is commendable, but the basics are required. Do you have any idea how silly you look, writing a life story that’s wrong from start to finish, nitpicking over commas and semicolons?

25-26 “You’re hopeless, you religion scholars and Pharisees! Frauds! You burnish the surface of your cups and bowls so they sparkle in the sun, while the insides are maggoty with your greed and gluttony. Stupid Pharisee! Scour the insides, and then the gleaming surface will mean something.

27-28 “You’re hopeless, you religion scholars and Pharisees! Frauds! You’re like manicured grave plots, grass clipped and the flowers bright, but six feet down it’s all rotting bones and worm-eaten flesh. People look at you and think you’re saints, but beneath the skin you’re total frauds.

29-32 “You’re hopeless, you religion scholars and Pharisees! Frauds! You build granite tombs for your prophets and marble monuments for your saints. And you say that if you had lived in the days of your ancestors, no blood would have been on your hands. You protest too much! You’re cut from the same cloth as those murderers, and daily add to the death count.

33-34 “Snakes! Reptilian sneaks! Do you think you can worm your way out of this? Never have to pay the piper? It’s on account of people like you that I send prophets and wise guides and scholars generation after generation—and generation after generation you treat them like dirt, greeting them with lynch mobs, hounding them with abuse.

35-36 “You can’t squirm out of this: Every drop of righteous blood ever spilled on this earth, beginning with the blood of that good man Abel right down to the blood of Zechariah, Barachiah’s son, whom you murdered at his prayers, is on your head. All this, I’m telling you, is coming down on you, on your generation.

37-39 “Jerusalem! Jerusalem! Murderer of prophets! Killer of the ones who brought you God’s news! How often I’ve ached to embrace your children, the way a hen gathers her chicks under her wings, and you wouldn’t let me. And now you’re so desolate, nothing but a ghost town. What is there left to say? Only this: I’m out of here soon. The next time you see me you’ll say, ‘Oh, God has blessed him! He’s come, bringing God’s rule!’”

Słowo Życia

Ewangelia według św. Mateusza 23

Błąd faryzeuszy

1Wówczas Jezus zwrócił się do tłumu i do swoich uczniów:

—Przywódcy religijni i faryzeusze zajęli miejsce samego Mojżesza. Dlatego postępujcie zgodnie z ich nauką, lecz nie bierzcie z nich przykładu. Bo nauczają, ale sami tego nie przestrzegają. Wymyślają bowiem niewykonalne obowiązki i narzucają je innym, a sami nie kiwną nawet palcem, aby im pomóc. To, co robią, czynią tylko na pokaz. Starają się pobożnie wyglądać—zakładają na ramiona szkatułki z tekstami modlitw i chodzą w szatach z długimi frędzlami. Oczekują zaszczytnych miejsc na przyjęciach i w synagogach oraz wyrazów szacunku ze strony innych ludzi. Lubią, gdy inni zwracają się do nich: „nauczycielu”. Lecz wy nie pozwalajcie, by was tak nazywano. Macie tylko jednego Nauczyciela, a wy jesteście sobie równi jak bracia. I do nikogo na ziemi nie zwracajcie się „ojcze”, bo macie tylko jednego Ojca, w niebie. 10 Nie pozwalajcie też, aby nazywano was „mistrzami”, gdyż macie tylko jednego Mistrza—Mesjasza. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto sam siebie wywyższa, zostanie poniżony. A kto się uniża, zostanie wywyższony.

13-14 Marny wasz los, przywódcy religijni i faryzeusze! Jesteście obłudnikami! Zamykacie ludziom dostęp do królestwa niebieskiego! Sami nie wchodzicie i innym nie pozwalacie wejść!

15 Marny wasz los, przywódcy religijni i faryzeusze! Jesteście obłudnikami! Obchodzicie cały świat, aby nawrócić jednego człowieka. A gdy już się tak stanie, robicie z niego syna piekła, dwa razy gorszego niż wy sami.

16 Marny wasz los, ślepi przewodnicy! Mówicie: „Kto przysięga na świątynię Bożą, do niczego nie jest zobowiązany. Ale kto składa przysięgę na złoto w świątyni, musi ją wypełnić”. 17 Głupi ślepcy! Co jest ważniejsze: złoto czy świątynia, która uświęca złoto? 18 Twierdzicie też: „Przysięga na ołtarz do niczego nie zobowiązuje. Ale przysięga na dar na ołtarzu jest wiążąca”. 19 Ślepcy! Co jest ważniejsze; dar czy ołtarz, który uświęca złożony na nim dar? 20 Kto przysięga „na ołtarz”, przysięga na wszystko, co się na nim znajduje. 21 A kto przysięga „na świątynię”, przysięga na nią i na Boga, który w niej mieszka. 22 Ten zaś, kto przysięga „na niebo”, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.

23 Marny wasz los, przywódcy religijni i faryzeusze! Jesteście obłudnikami! Skrupulatnie dajecie Bogu dziesiątą część swoich najdrobniejszych nawet dochodów, a lekceważycie to, co w Prawie Mojżesza jest najważniejsze: prawość, miłość i wiarę. A jednego i drugiego nie należy zaniedbywać! 24 Ślepi przewodnicy! Odcedzacie komara, a połykacie wielbłąda.

25 Marny wasz los, przywódcy religijni i faryzeusze! Jesteście obłudnikami! Usilnie dbacie o zewnętrzną czystość naczyń, ale wasze brudne wnętrze aż się lepi od chciwości i pożądania. 26 Ślepy faryzeuszu! Oczyść najpierw wnętrze kubka, to i na zewnętrz będzie czysty!

27 Marny wasz los, przywódcy religijni i faryzeusze! Jesteście obłudnikami! Przypominacie odnowione grobowce—z zewnątrz piękne, a w środku pełne rozkładających się szczątków! 28 Robicie przed ludźmi wrażenie świętych, lecz w środku jesteście pełni obłudy i nieprawości!

29 Marny wasz los, przywódcy religijni i faryzeusze! Jesteście obłudnikami! Stawiacie i zdobicie grobowce prorokom oraz innym ludziom, którzy kochali Boga, 30 mówiąc: „Gdybyśmy my żyli w czasach naszych przodków, nie mordowalibyśmy proroków tak jak oni”. 31 W ten sposób przyznajecie, że jesteście potomkami morderców. 32 Dorównajcie im! 33 Czy tacy podli ludzie mogą uniknąć kary piekła? 34 Wyślę do was proroków, mędrców i nauczycieli, ale jednych zabijecie, krzyżując ich, innych ubiczujecie w swoich synagogach i będziecie prześladować po miastach. 35 Spadnie na was wina za przelaną krew wszystkich, którzy kochali Boga! Począwszy od prawego Abla, aż po Zachariasza, syna Barachiasza, którego zabiliście między ołtarzem a miejscem świętym. 36 Zapewniam was, że kara za to wszystko spadnie na głowy tego pokolenia.

Płacz nad Jerozolimą

37 Jerozolimo, Jerozolimo!—zawołał Jezus. —Zabijasz proroków i obrzucasz kamieniami Bożych posłańców! Ileż to razy chciałem przygarnąć twoje dzieci, tak jak kura, która pod skrzydłami chroni swoje pisklęta. Ale nie pozwoliłaś! 38 Zbliża się czas, w którym twój dom opustoszeje. 39 Mówię wam: Nie zobaczycie Mnie do chwili, gdy zawołacie: „Błogosławiony, który przychodzi w imieniu samego Pana!”.